wiek 10-13
5 min czytania
Bąbel i Lustro Śpiewającej Mgły
Na polanie słynącej z białego runa żyje Bąbel — baranek o szarej wełnie, którą wszyscy uważają za nieładną. Gdy pewnej nocy mgła zaczyna śpiewać, Bąbel odkrywa lustro z oparu i Tkaczkę Mgieł, która zgubiła Nić Księżyca. Magiczna opowieść o tym, że prawdziwe piękno kryje się w tym, kim naprawdę jesteśmy.
Na wysokiej górskiej polanie, gdzie wiatr pachniał ziołami, a chmury kładły się spać między szczytami, pasło się stado owiec słynących z runa białego jak pierwszy śnieg. Tylko jeden baranek był inny — Bąbel. Jego wełna miała barwę deszczowego nieba: miękką, szarą, z białymi łatami na grzbiecie i na czole. „Nie biała, nie ładna” — szeptały owce, gdy Bąbel zostawał z tyłu stada. Ale Bąbel i tak wędrował na sam skraj polany, bo najbardziej na świecie kochał chwile, gdy od zachodniej strony nadchodziła mgła. Tego wieczoru mgła przyszła wcześniej niż zwykle. I wtedy Bąbel usłyszał śpiew.
Śpiew płynął z mgły — cichy jak oddech, wysoki jak dzwonek z lodu. Owce podniosły łby, ale żadna nie ruszyła się z miejsca. Tylko Bąbel poczuł, że coś woła właśnie jego. Poszedł za głosem między dwie stare brzozy, które pochylały się ku sobie jak dobry dziadek i babcia. Tam, w samym sercu mgły, stało lustro — nie ze szkła, lecz z gęstego, srebrzystego oparu, w którym wirowały iskierki. Bąbel zajrzał w nie i zaparło mu dech: zamiast swojego odbicia zobaczył wielkiego, wspaniałego barana ze złotymi rogami i wełną lśniącą jak księżyc. „To nie ja” — szepnął baranek. „A jednak” — odpowiedział głos. „To ty, którego jeszcze nie poznałeś.”
Głos zaprowadził Bąbla głębiej we mgłę, aż polana zniknęła, a pod kopytkami pojawiła się ścieżka z utkanych chmur. Na jej końcu, w jaskini ze mgły i światła, siedziała Tkaczka Mgieł — stara srebrna zajączka o oczach koloru poranka. Przed nią stał ogromny warsztat tkacki, na którym snuła się nić z księżycowego blasku. Ale krosno szlochało: ostatnia nić, najważniejsza — Nić Księżyca, która co noc tka sny nad polaną — zerwała się. „Bez niej mgła zamilknie na zawsze” — powiedziała Tkaczka. „Potrzebuję wełny, która potrafi złapać światło miesiąca. Białe runo odpycha je jak śnieg. Szukam od stu nocy.” Bąbel spojrzał na swoją szarą wełnę i nagle zrozumiał, po co jest na świecie.
„Weź moją wełnę” — powiedział Bąbel i podszedł do krosna. Tkaczka Mgieł spojrzała na niego swoimi porannymi oczami i uśmiechnęła się pierwszy raz od stu nocy. Ucięła pukiel szarego runa i wplotła go w krosno. I wtedy stało się coś niezwykłego: szara wełna rozbłysła srebrem, złapała księżycowe światło i zamieniła się w nić jaśniejszą niż wszystkie gwiazdy razem wzięte. Mgła wokół zaczęła śpiewać pełnym głosem, lustro wypełniło się blaskiem, a na polanę, jak zaklęta, spłynęła kaskada snów. „Widzisz, Bąblu” — szepnęła Tkaczka. „Nie biały jest najpiękniejszy. Najpiękniejszy jest ten, kto niesie światło we własnym kolorze.”
O świcie Bąbel obudził się na polanie, jakby nic się nie wydarzyło. Mgła cofała się ku szczytom, złota od wschodzącego słońca, a w jej ostatnich smugach wciąż słychać było cichą melodię. Owce patrzyły na Bąbla i nagle zobaczyły coś, czego wcześniej nie dostrzegały: w jego szarej wełnie, tuż przy żółtym szaliku, snuła się srebrna nitka, która mieniła się jak księżyc. „Bąbel!” — zawołały. „Opowiedz nam, co widziałeś!” I Bąbel opowiedział — o lustrze ze mgły, o Tkaczce, o nici utkanej ze snów. Od tamtej nocy nikt już nie mówił, że szara wełna jest brzydka. Bo każdy kolor ma swoją magię — trzeba tylko umieć ją dostrzec, tak jak zrobił to mały baranek, który odważył się wejść w śpiewającą mgłę.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku