wiek 6-9
5 min czytania
Baja i cień, który przyszedł za wcześnie
Od zmiany czasu wieczór w lesie przychodził coraz wcześniej, a w pokoju Baji rosły długie cienie. Mama podała jej małą czerwoną latarkę: — Ciemność nie lubi, gdy się jej przyglądasz.
Od zmiany czasu wieczór w lesie przychodził coraz wcześniej. Ledwo Baja wróciła z przedszkola, a już za oknem było granatowo, a w pokoju rosły długie cienie. Baja uwielbiała dzień, ale ciemność... ciemność miała za dużo rogów, za dużo szmerów i za dużo miejsc, w których coś mogło się schować. Kiedy mama zgasiła lampę, na ścianie pojawił się ogromny cień z rogami. Baja naciągnęła kołdrę po sam czubek beanie i szepnęła: — Tam ktoś jest. Mama usiadła na brzegu łóżka i podała jej małą czerwoną latarkę. — Włącz ją — powiedziała. — Ciemność nie lubi, gdy się jej przyglądasz.
Baja wcisnęła guzik. Snop światła wystrzelił w ścianę i... cień z rogami zamrugał. Nie był potworem. To pompon od beanie i końce szalika rzucały cień, a wiatr poruszał firanką. Baja zaśmiała się tak głośno, że aż podskoczyła. Potem zsunęła się z łóżka i na czworaka wpełzła pod stół, świecąc przed siebie jak mały odkrywca. Pod stołem mieszkał kurz, jedna zgubiona kredka i cień krzesła, który wyglądał jak łoś. — Aha! — powiedziała Baja. — Ciebie też się nie boję. Wszystkie cienie w domu okazały się cieniami zwykłych rzeczy. Każda rzecz miała swój cień, tylko trzeba było poświecić.
— Ale co z ciemnością na dworze? — zapytała Baja. — Ta jest największa. Mama otworzyła drzwi na taras. Baja wyszła w kaloszach, w szaliku po nos i z latarką w łapce. Wiatr pachniał mokrymi liśćmi i dymem z komina. Baja podniosła latarkę wysoko, żeby poświecić w górę... i nic. Snop światła rozpuścił się w powietrzu jak oddech. — Nie widzę dna — szepnęła. — Bo niebo nie ma dna — odparła mama. — Ale zobacz, co w nim jest.
Baja opuściła latarkę i wtedy zobaczyła. Nad lasem, nad dachem, nad czubkami sosen — świeciły gwiazdy. Wcześniej ich nie było, bo dni były długie. Teraz, gdy wieczór przyszedł o czwartej, niebo zdążyło się rozświetlić, zanim Baja poszła spać. — To dlatego ciemność jest taka duża! — zawołała. — Żeby zmieściło się w niej więcej gwiazd! Pobiegła wzdłuż płotu, a za nią leciały liście. Przy starej jabłoni wycelowała latarkę w gałęzie i zrobiła teatr cieni: zająca, sowę i wielkiego łosia. Jeż Tuptuś wyjrzał z norki i klasnął łapkami.
Kiedy wrócili do domu, Baja ustawiła latarkę na parapecie, żeby świeciła w stronę ogrodu. — Niech będzie nocną lampką — powiedziała. — Dla tych, którzy jeszcze się boją. Potem wskoczyła do łóżka, owinęła się szalikiem i spojrzała w okno. Na jej czole, tuż pod beanie, rozbłysnął mały złoty księżyc — tak, jak zawsze, gdy Baja robiła coś odważnego. Zasnęła z latarką pod poduszką, a ciemność w pokoju nie miała już ani jednego rogu. Miała tylko gwiazdy, cienie zwykłych rzeczy i sen o jutrzejszym wieczorze, który znowu przyjdzie za wcześnie.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku