wiek 6-9 5 min czytania

Baja i Wyprawa do Srebrnego Strumienia

W głębi Wielkiego Lasu, w norce wyłożonej mchem i suchymi liśćmi, obudziła się Baja — mała lisica o pomarańczowym futerku, puszystym ogonie z białym końcem i złotym półksiężycem na czole. Tego dnia coś było inaczej...

Baja i Wyprawa do Srebrnego Strumienia - ilustracja 1
W głębi Wielkiego Lasu, w norce wyłożonej mchem i suchymi liśćmi, obudziła się Baja — mała lisica o pomarańczowym futerku, puszystym ogonie z białym końcem i złotym półksiężycem na czole. Tego dnia coś było inaczej. Powietrze pachniało przygodą, a słońce wpadające przez wejście do norki rysowało na ścianach złote wzory. Baja przeciągnęła się, poprawiła swoją fioletową czapkę z pomponem i zawiązała szalik ciaśniej na szyi. "Dziś wyruszam w podróż" — powiedziała stanowczo do swojej pluszowej marchewki. Od dawna słyszała opowieści o Srebrnym Strumieniu — miejscu, gdzie woda lśni jak księżycowe światło, a każdy, kto do niego dotrze, znajduje odpowiedź na swoje najważniejsze pytanie. Spakowała do małego tobołka kawałek chleba z miodem, kilka jagód i listek babki na otarcia. Jeszcze raz rozejrzała się po swojej przytulnej norce, po czym ruszyła w stronę nieznanej ścieżki prowadzącej w głąb lasu.
Baja i Wyprawa do Srebrnego Strumienia - ilustracja 2
Ścieżka wiła się wśród starych drzew, a Baja szła dzielnie przed siebie, stawiając małe, zdecydowane kroki. Mijała polany pełne stokrotek, strumyki, przez które przeskakiwała z kamienia na kamień, i kępy paproci wysokich jak ona sama. Nagle ścieżka doprowadziła ją do rozwidlenia. Przed nią stał stary, drewniany drogowskaz z wyrytymi napisami. Jedna strzałka wskazywała "Do Gęstwiny Cieni", druga "Do Starego Dębu", a trzecia — najbardziej wyblakła — "Do Srebrnego Strumienia". Baja wybrała tę trzecią i wkrótce dotarła do kamiennego mostu porośniętego mchem. Był stary i piękny, a pod nim płynął strumień pełen maleńkich rybek lśniących jak srebrne monety. Gdy Baja stąpała ostrożnie po omszałych kamieniach, na jej szalik usiadł błękitny motyl o skrzydłach jak płatki chabra. "Czy ty też szukasz Srebrnego Strumienia?" — zapytała go szeptem. Motyl zatrzepotał i poleciał przed siebie, jakby chciał jej powiedzieć: "Chodź za mną!"
Baja i Wyprawa do Srebrnego Strumienia - ilustracja 3
Baja szła za motylem, aż dotarła do ogromnego, sędziwego dębu — największego drzewa, jakie kiedykolwiek widziała. Jego pień miał chyba dziesięć lisich objęć, a w pniu znajdowała się głęboka dziupla, z której wyglądała mała, okrągła sowa w okularach. "Huu, huu!" — zagruchała sowa, poprawiając druciane okulary na dziobie. "Kogóż to niesie o tej porze?" Baja dysząc, opowiedziała sowie o swojej wyprawie do Srebrnego Strumienia. Sowa skinęła głową i sięgnęła skrzydłem do dziupli, skąd wyciągnęła maleńki, pożółkły zwój. "Aby dotrzeć do Srebrnego Strumienia, musisz rozwiązać zagadkę, mała lisico" — powiedziała, rozwijając pergamin. "Idź, gdzie księżyc w wodzie tonie, między dwa kamienne dzwony, tam, gdzie cisza gra najgłośniej — tam twój cel się chowa wśród zieleni." Baja podziękowała sowie, schowała zwój do tobołka i ruszyła dalej, powtarzając w myślach słowa zagadki. Czuła, że zbliża się do celu.
Baja i Wyprawa do Srebrnego Strumienia - ilustracja 4
Szła jeszcze przez kilka godzin, aż las zaczął się przerzedzać, a przed nią otworzyła się ukryta dolina — taka, jakiej nie widziała w żadnej bajce. Pośrodku doliny płynął Srebrny Strumień. Woda w nim była tak przezroczysta i czysta, że iskrzyła się jak tysiące maleńkich diamentów. Nad powierzchnią tańczyły maleńkie świetliste wróżki, a brzegi porastały błękitne i białe kwiaty, które dzwoniły cichutko na wietrze jak maleńkie dzwoneczki. Z niewielkiego wodospadu spływała woda po gładkich, srebrzystych skałach, tworząc tęczową mgiełkę. Baja podeszła do brzegu i ostrożnie zanurzyła przednie łapki w wodzie. Była ciepła, jak letnie słońce, i mieniła się złotem i srebrem pod jej dotykiem. W tej samej chwili poczuła w sercu ogromny spokój. "Więc o to chodziło" — szepnęła. "Nie o skarb ani o odpowiedź... tylko o samą podróż." Wtedy zrozumiała, że najważniejsze pytanie miało odpowiedź od samego początku: była nią odwaga, by wyruszyć w nieznane.
Baja i Wyprawa do Srebrnego Strumienia - ilustracja 5
Gdy Baja wróciła do swojej norki, zapadał już zmierzch. Niebo za wejściem nabrało koloru dojrzałej pomarańczy i fioletu. Była zmęczona, ale szczęśliwa — tak szczęśliwa, że ogon sam jej merdał i nie mógł się zatrzymać. Rozwiązała tobołek i wyjęła z niego mały listek, na którym została kropla wody ze Srebrnego Strumienia. Kropla lśniła delikatnie w półmroku, jak maleńka gwiazdka przyniesiona do domu. Baja napiła się herbaty z jagodami, owinęła się miękkim kocykiem i położyła głowę na łapkach. "Podróż nie polega na tym, żeby dotrzeć do celu" — mruknęła do siebie, zamykając oczy. "Podróż polega na tym, żeby odważyć się wyjść z domu." I z tą myślą zasnęła najsłodziej, jak kiedykolwiek w życiu, śniąc o Srebrnym Strumieniu, który wciąż płynął gdzieś w głębi Wielkiego Lasu, czekając na następnego małego odkrywcę.

Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖

Stwórz własną bajkę ⚡