wiek 6-9
5 min czytania
Fela i koszyk pełen lata
Ostatniego tygodnia wakacji mała żółwica Fela martwi się, że jest za wolna, by pomóc leśnym przyjaciołom w zbieraniu zapasów na jesień. Ale gdy powoli przechodzi obok wielkiej paproci, odkrywa ukryte jeżyny i wielkie borowiki — i uczy cały las, że kto idzie powoli, widzi najwięcej. Bajka o uważności, o własnym tempie każdego z nas i o skarbach późnego lata.
W lesie nad brzegiem małego stawu mieszkała żółwica Fela. Była malutka, zielona jak młody liść, a na skorupie miała złote listki — takie same, jakie jesienią spadają z brzóz. Trwał ostatni tydzień wakacji. Wiewiórka Rudka i jeż Kolczatek biegali między drzewami, zbierając zapasy na jesień. — Fela, chodź szybciej! — wołali. — Za chwilę lato się skończy! Fela dreptała najszybciej, jak umiała, ale żółwie nie biegają. — Nie zdążę... — westchnęła cicho. — Może wcale nie potrzebuję zapasów? Mała żółwica opuściła głowę i pomyślała, że jest chyba za wolna na ten las.
Kiedy Rudka i Kolczatek pobiegli dalej, Fela powoli przeszła obok wielkiej paproci. I wtedy coś zauważyła. Za paprocią, w cieniu, rosły krzaki czarnych jeżyn — wielkich, błyszczących jak krople deszczu. Nikt ich nie widział, bo wszyscy pędzili przed siebie. Fela zerwała jedną. Słodka! — Hej! — zawołała. — Tu są jeżyny! Rudka i Kolczatek wrócili i otworzyli pyszczki ze zdumienia. — Jak je znalazłaś? — zapytała Rudka. — Szłam powoli — odpowiedziała Fela. — A kto idzie powoli, ten widzi więcej. Od tego dnia leśne zwierzęta patrzyły na nią inaczej.
Wieczorem Fela siedziała nad stawem i patrzyła na gwiazdy. — Jutro ostatni dzień lata — szepnęła. — A ja jestem taka wolna... Wtedy z ciemności wyszły świetliki i otoczyły ją złotym światłem. — Nie spiesz się — zaszumiał wiatr między trzcinami. — Las kocha tych, którzy patrzą uważnie. A ty, Felo, widzisz to, czego inni nie widzą. Tej nocy Fela śniła o polanie, na której pod wielkimi paprociami rosły grzyby wielkie jak domki. Obudziła się z mocnym postanowieniem: jutro pokaże wszystkim, co potrafi.
Ostatniego dnia lata Fela obudziła się pierwsza. — Dziś idziemy na grzybobranie! — ogłosiła. Rudka i Kolczatek spojrzeli po sobie. Żółw ma prowadzić grzybobranie? Ale poszli. Fela szła powoli, krok za krokiem, i zaglądała pod paprocie, pod mchy, pod opadłe gałęzie. — Tu! — wołała co chwilę. Pod jedną wielką paprocią rosły borowiki — wielkie, brązowe, jak małe domki. Kolczatek aż usiadł z wrażenia. — Fela, ty jesteś najlepszym grzybiarzem w lesie! — zawołał. Koszyk na jej skorupie szybko napełnił się grzybami i jeżynami. Fela uśmiechnęła się od ucha do ucha.
Wieczorem przy starym dębie zapłonął słoik-latarenka pełna świetlików. Rudka, Kolczatek i Fela siedzieli wokół, a między nimi stał koszyk pełen lata: borowiki, jeżyny i garść złotych wspomnień. — Dziękujemy, Felo — powiedziała Rudka. — Gdyby nie ty, nikt nie zobaczyłby tych skarbów. Fela przytuliła się do ciepłej skorupy i zrozumiała coś ważnego: nie trzeba być najszybszym, żeby być najważniejszym. Las należy do tych, którzy patrzą uważnie — a ona patrzyła najlepiej ze wszystkich. Gdzieś wysoko cicho pohukiwała sowa, a lato, choć się kończyło, zostało w ich koszyku na całą jesień.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku