wiek 3-5
5 min czytania
Franek i pierwsza gwiazdka przyjaźni
Franek, mały jednorożec ze srebrną sierścią i lawendową grzywą, idzie pierwszy raz do Przedszkola pod Wielkim Dębem i bardzo tęskni za mamą. W szatni poznaje małego jeżyka Kolca, który proponuje wspólne rysowanie. Od pierwszej wspólnej zabawy na grzywie Franka zapalają się złote gwiazdki — po jednej za każdy uśmiech i każdy śmiech.
🎧
Posłuchaj tej bajki
Za lasem, na Leśnej Polanie, stało Przedszkole pod Wielkim Dębem. Franek, mały jednorożec o srebrnej sierści i lawendowej grzywie, szedł tam dziś pierwszy raz. Mama trzymała go za kopytko i mówiła cicho: „Zajrzysz, pobawisz się, a ja wrócę po podwieczorku”. Na grzywie Franka tkwiły malutkie złote gwiazdki, które zapalały się zawsze, kiedy było mu wesoło. Ale dziś były ciemne jak noc. Przed furtką Franek zatrzymał się i szepnął: „Mamo, ja chyba nie chcę”. Serce biło mu jak dzwoneczek. Za furtką słychać było śmiech dzieci i wesołą piosenkę.
W szatni pachniało szyszkami i gumowymi kaloszami. Franek stanął w progu i schował nosek za grzywą. Na wieszakach wisiały kolorowe szaliki, na ławeczce stały buciki, a z sali dobiegało granie na bębenku. „Kto to do nas przyszedł?” — zaśmiała się pani Sarenka. Franek nie odpowiedział. Tęsknił za domem i za mamą. Czuł, jak bardzo chce mu się płakać. Jedna mała łza spłynęła mu po srebrnym policzku i kropnęła na podłogę. Wtedy w kąciku coś zachrobotało. Zza skrzyni z klockami wyjrzał mały, okrągły jeżyk w niebieskiej czapeczce.
„Cześć, ja jestem Kolec” — powiedział jeżyk. „Czemu masz mokre oczy?” Franek pociągnął noskiem. „Bo tęsknię” — odpowiedział cichutko. Kolec pomyślał chwilę i wyciągnął kartkę oraz czerwone kredki. „Narysujmy dom” — powiedział. Franek położył kredkę na papierze i narysował dach, okno i duży ogród. Kolec dorysował płot i psa. I nagle, całkiem nieoczekiwanie, Franek się uśmiechnął. A wtedy — pyk! — na jego grzywie zapaliła się pierwsza malutka gwiazdka. Świeciła jak mała latarenka. „Ojej, ty świecisz!” — pisnął Kolec. „To chyba przez ciebie” — szepnął Franek.
Po śniadaniu dzieci wyszły na plac za przedszkolem. Franek i Kolec grali w piłkę: raz turlała się pod huśtawkę, raz pod zjeżdżalnię, a oni biegli za nią i śmiali się tak głośno, że aż z drzewa sfrunęły dwa wróbelki. Franek wskoczył na wielką kupkę liści i wywrócił się na plecy. „Udało ci się!” — wołał Kolec. Za każdym śmiechem na grzywie Franka zapalała się kolejna gwiazdka — najpierw druga, potem trzecia, a potem już nie dało się ich policzyć. Świeciły jak choinka. Pani Sarenka uśmiechnęła się: „No proszę, ktoś tu już znalazł przyjaciela”.
Po podwieczorku przyszła mama. Franek wybiegł jej na spotkanie w podskokach. „Mamo, mamo! Mam przyjaciela! Nazywa się Kolec i umie rysować psy!” — wołał, aż mu się uszy trzęsły. Pokazał rysunek, opowiedział o piłce, o liściach i o huśtawce. Mama przytuliła go mocno. „A widzisz, mówiłam, że wrócę po podwieczorku” — powiedziała. Franek pomachał Kolcowi: „Do jutra!” Na jego grzywie świeciło już tyle gwiazdek, że szatnia zrobiła się całkiem jasna. Bo przyjaźń, jak mówiła pani Sarenka, to najjaśniejsza gwiazda, jaka może zapłonąć — i nigdy nie gaśnie, dopóki się nią dzielimy.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku