wiek 6-9
5 min czytania
Julek i iskra, która ogrzała las
Julek jest najmniejszym smokiem, jaki kiedykolwiek wykluł się w polskim lesie — a jego płomyk jest nie większy niż płomień świeczki. Kiedy na płocie w wiosce zawisa plakat „4 października – Dzień Zwierząt”, postanawia pomóc zwierzętom przygotować się do zimy: ogrzewa jeżowi mokre liście, suszy wiewiórce orzechy i świeci mysiej rodzinie jak maleńka latarenka. Bo nawet najmniejsza iskra potrafi ogrzać cały las.
🎧
Posłuchaj tej bajki
Lektor:
Julek wykluł się z jajka jako ostatni z całego gniazda — tak maleńki, że zmieściłby się w dziecięcej rękawiczce. Kiedy jego rodzeństwo rozwinęło skrzydła i odleciało hen, na południe, Julek został sam na skraju polskiego lasu. Jego płomyk, ten na końcu ogonka, był nie większy niż płomień świeczki i drżał przy każdym podmuchu październikowego wiatru. „Z takim ogienkiem na nic się nie przydam” — westchnął mały smok. I wtedy, na płocie przed wioską, zobaczył kolorowy plakat, który zawiesiły dzieci: „4 października – Dzień Zwierząt. Pomóż zwierzętom przygotować się do zimy!”. Julek wyprostował się i nastroszył skrzydełka. Może jego iskra była malutka, ale postanowił, że spróbuje.
Pierwszy, kogo spotkał, był jeż, który kręcił się bezradnie pod mokrym krzakiem. „Nie mogę znaleźć suchego miejsca na sen — poskarżył się. — Wszystkie liście przesiąkły deszczem”. Julek przyklęknął obok, zebrał naręcze wilgotnych liści i dmuchnął ostrożnie swoim maleńkim płomykiem. Ogień był tak mały, że musiał dmuchać raz, drugi i trzeci. Liście zaczęły parować, a potem zamieniły się w miękkie, ciepłe posłanie. „Ojej — zdziwił się jeż i wtulił się w nie z westchnieniem ulgi. — Jakie to ciepłe!”. Julek aż pisnął z radości. Pierwszy raz w życiu jego płomyk komuś się przydał.
Potem usłyszał cichutkie łkanie. Na gałęzi sosny siedziała wiewiórka i suszyła na ogonku swoje zapasy. „Deszcz zamoczył mi wszystkie orzechy — mówiła przez łzy. — Jak mam przeżyć zimę?”. Julek wdrapał się na gałąź obok niej, wziął jeden wilgotny orzech i ogrzewał go w łapkach od swojego płomyka tak długo, aż skorupka wyschła i zrobiła się twarda. Orzech po orzechu, przez całe popołudnie. Wieczorem usłyszał, jak wiewiórka chrupie — i był to najpiękniejszy dźwięk, jaki znał. Ich mały stosik rósł, a wraz z nim nadzieja na zimę.
Zapadł zmrok, gdy Julek usłyszał szum wody. Mysia rodzina stała nad strumieniem — ich norka po ulewie zalała się wodą, a droga do bezpiecznej kryjówki prowadziła przez ciemny młodnik. „Boimy się iść sami” — pisnęły myszki. Julek wpadł na zuchwały pomysł. Wzbił się w powietrze, a jego płomyk na końcu ogonka rozbłysnął na tyle jasno, że oświetlił ścieżkę. Leciał nisko, zataczając małe kółeczka jak latarenka na wietrze, a myszy biegły za nim gęsiego. Światło drżało, ale nie gasło. Nigdy dotąd Julek nie czuł się tak potrzebny — i tak dumny.
Wieści o małym smoku rozeszły się po lesie jak błyskawica. O świcie na leśnej polanie zebrały się zwierzęta: jeż, wiewiórka, cała mysia rodzina, stara sowa, a nawet lis. Ustawiły się w krąg wokół Juleka. „Ogrzałeś nas wszystkich — powiedziała sowa. — Twój ogień nie daje jednak ciepła bez ciebie”. Julek stanął w środku kręgu, przymknął oczy i dmuchnął raz, mocno, z całych sił. Jego iskra uniosła się nad polanę i rozsypała ciepłymi świetlikami, które tańczyły w powietrzu aż do rana. „Zostań z nami na zimę” — poprosił jeż. I tak Julek, najmniejszy smok pod słońcem, został Strażnikiem Ciepła całego lasu.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku