wiek 6-9
5 min czytania
Kosmos i naprawiacz snów
Kosmos buduje Naprawiacz Snów, bo jego siostra Zosia boi się pierwszego dnia w przedszkolu. Ale żeby naprawić sen, musi najpierw zaprzyjaźnić się z jego strażniczką — małą Chmurką z mgiełki.
W warsztacie pod dachem pachniało drewnem i przygodą. Kosmos, młody wynalazca, dokręcał ostatnią śrubę w swojej największej maszynie — Naprawiaczu Snów. Jego siostra Zosia od trzech nocy budziła się z płaczem, bo bała się przedszkola, które miało się zacząć już za tydzień. — Tylko spokojnie — mruczał, sprawdzając kółka zębate. Nagle maszyna westchnęła, zapaliły się w niej niebieskie światełka, a wielka rura zaczęła zasysać powietrze jak odkurzacz. Bluprinty wzbiły się w górę, a Kosmos ledwo zdążył złapać swój klucz. — Uuups! — zdążył powiedzieć, zanim wir światła porwał go w sam środek przygody. W warsztacie zostały tylko iskry i otwarta skrzynka z narzędziami.
Wylądował miękko, jakby na poduszce z chmur. Przed nim stało przedszkole — ale jakie! Sale wisiały w powietrzu, dach podpierały wielkie kółka zębate, a z komina zamiast dymu unosiły się srebrne bąbelki. To był sen Zosi, tylko że wszystko w nim było pomieszane i szare. Cienie chowały się za wieszakami, huśtawki plątały się w chmury, a wielki zegar na wieży tykał do tyłu. Na samym środku placu stało ogromne, zardzewiałe serce ze stali — serce tego snu. Kosmos wspiął się na latające koło zębate, wyjął klucz i mruknął: — Zaraz to naprawimy. Serce zabulgotało i zaskrzypiało, jakby się bało.
Wtedy Kosmos usłyszał cichutkie pociąganie nosem. Za skrzynką z klockami siedziała Chmurka — maleńkie stworzonko z mgiełki, z błyszczącymi oczkami i miękkim brzuszkiem, w którym świeciło złote światełko. — Nie płacz — szepnął Kosmos i przykucnął obok. — To ty psujesz ten sen? — Chmurka pokiwała główką. — Ja nie chcę psuć! — zapiszczała. — Ale dzieci są takie głośne i wielkie… A ja jestem taka malutka. Kosmos wyjął z kieszeni swoją ulubioną złotą nakrętkę i położył ją na łapce Chmurki. — Wielkość nie ma znaczenia — powiedział. — Liczy się to, co masz w środku. I w tobie jest mnóstwo światła.
I już wiedzieli, co robić! Kosmos i Chmurka pędzili przez sen jak na kolejce górskiej — po promieniach światła, między chmurami, aż do serca przedszkola. Chmurka dmuchała w cienie, a one zamieniały się w miękkie poduszki. Kosmos przekręcał śruby, a huśtawki same rozplątywały się i stawały się tęczową zjeżdżalnią. — Teraz ściany! — zawołał wynalazca. Chmurka przeleciała wzdłuż sal, zostawiając za sobą złote smugi, a szare ściany rozkwitły w ciepłe kolory — jak malowane słońcem. Zegar na wieży westchnął, przekręcił się i zaczął tykać do przodu: tik-tak, tik-tak. Sen nabierał kolorów, a serce ze stali biło już miarowo, jak mały bębenek.
Rano do pokoju Zosi wpadło słońce. Dziewczynka przeciągnęła się i uśmiechnęła. — Kosmos! Śniło mi się najpiękniejsze przedszkole na świecie! — zawołała. — Miało huśtawkę w kolorach tęczy! W tydzień później Kosmos odprowadzał siostrę do przedszkola. Przy bramie Zosia ścisnęła go mocno, a on pogłaskał ją po głowie. Z kieszeni jego kombinezonu wystawała maleńka Chmurka i machała łapką — bo od tej pory strzegła snów Zosi co noc. — Do zobaczenia po południu! — zawołała Zosia i pobiegła na plac zabaw, gdzie czekały już nowe dzieci. A Kosmos wrócił do warsztatu, żeby wymyślić coś nowego. Może Naprawiacz Ciekawości?
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku