wiek 6-9
5 min czytania
Kropka i zasada fair play
W Leśnej Szkole u Starego Dębu wielkie zawody! Srebrna lisiczka Kropka marzy o Złotym Żołędziu zwycięstwa. Gdy w finale jej przyjaciel Igiełek przewraca się tuż przed metą, Kropka musi wybrać: biec po wygraną czy pomóc. Ciepła bajka o fair play, nowych zasadach WF-u i o tym, że w prawdziwej grze najważniejsza jest wspólna zabawa.
🎧
Posłuchaj tej bajki
Stary Dąb zadudnił jak wielkie serce: bum, bum, bum! Profesor Sowa stanęła na najgrubszej gałęzi i zagwizdała w złoty gwizdek. — Uwaga, Leśna Szkoło! — zahuczała. — Od dziś każdego dnia gramy i ruszamy się razem. A już za godzinę — Wielkie Zawody! Złoty Żołądź powędruje do zwycięskiej drużyny! Kropka, srebrna lisiczka, podskoczyła aż pod chmury. — Wygramy! — pisnęła, przytulając jeżyka Igiełka. — Złoty Żołądź będzie nasz! Igiełek spuścił nosek. — Ale ja biegam najwolniej w całym lesie… — Właśnie dlatego — Kropka zawiązała czerwoną opaskę złotymi łapkami — będę biec za nas dwoje!
Zawody zaczęły się od skoków przez kałuże. Kropka frunęła nad wodą jak srebrna strzała i wylądowała suchą łapką, a Igiełek rozpędził się, tupnął… i z pluskiem wpadł prosto w środek kałuży. — Nic nie szkodzi! — zawołał Cyrek, zając o błyskawicznych łapach. — Woda też jest fajna! Potem wszyscy pobiegli przez polanę. Kropka bardzo, bardzo chciała wygrać. Gdy nikt nie patrzył, przecięła róg trasy i minęła metę pierwsza. Drużyna ryknęła z radości, ale Kropce coś drapało w serduszku. Cyrek spojrzał na nią uważnie i powiedział cicho: — Widziałem, co zrobiłaś.
Finałowa sztafeta! Kropka gnała przez las jak wicher, niosąc liściastą pałeczkę. Ostatni odcinek należał do Igiełka. Jeżyk już, już dopadał mety, gdy jego łapka zaplątała się w stary korzeń. Pałeczka potoczyła się w mech, a Igiełek został na ziemi. — Zostaw go! — krzyknął ktoś z trybun. — Biegnij! Kropka spojrzała na metę, potem na przyjaciela. I zatrzymała się. Wróciła, podała Igiełkowi łapkę i podniosła pałeczkę. — Biegniemy razem — sapnęła. — W końcu to nasza drużyna! I pobiegli, śmiejąc się, choć Zające dawno były na mecie.
Na mecie Zające uniosły Złoty Żołądź wysoko nad głowy, a Kropka odwróciła łebek, żeby nikt nie widział jej łez. Wtedy Profesor Sowa zastukała dziobem w pień. — Jest jeszcze jedna nagroda — zahuczała. — Złoty Żołądź Fair Play! Otrzyma go ktoś, kto mógł wygrać, ale wybrał przyjaźń. Kropka zatrzymała się, by pomóc przyjacielowi. To ona jest dziś prawdziwą mistrzynią! Sowa wręczyła lisiczce żołądź, który rozbłysł jak małe słoneczko. — Pamiętajcie — dodała — w naszych grach liczą się zasady, wspólna zabawa i ruch każdego dnia. Wtedy wygrywają wszyscy!
Wieczorem pod Starym Dębem pachniało miodem i wilgotnym mchem. Kropka siedziała między Igiełkiem a Cyrekiem, a Złoty Żołądź Fair Play świecił w jej łapkach ciepłym blaskiem. — Przepraszam, że przecięłam róg trasy — szepnęła. Cyrek szturchnął ją noskiem. — Za to dziś pokazałaś, co naprawdę znaczy gra. Kropka uśmiechnęła się i schowała żołądź do kieszonki na piersi, tuż przy sercu. — Jutro znów pobiegamy razem? — zapytała. — Codziennie! — zawołali wszyscy naraz. I Stary Dąb znów zabił jak wielkie, wesołe serce: bum, bum, bum!
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku