wiek 10-13
5 min czytania
Lolek i Legenda Tęczowych Łusek
W Dębowym Lesie mieszka niezwykła wiewiórka Lolek, która na grzbiecie nosi błękitne łuski mieniące się kolorami tęczy. Gdy legendarne Tęczowe Źródło zaczyna gasnąć i świat traci kolory, Lolek wyrusza na Szepczącą Górę, by odkryć, że prawdziwa magia kryje się nie w łuskach, ale w sercu. Legendarna opowieść o odwadze, przeznaczeniu i sile dobra.
W starym Dębowym Lesie, gdzie drzewa sięgały chmur, mieszkała wiewiórka Lolek. Nie była jednak zwyczajna — na grzbiecie i na ogonie miała lśniące, błękitne łuski, które w słońcu mieniły się wszystkimi kolorami tęczy. Stare zwierzęta szeptały, że to znak z legendy o Strażniku Tęczowego Źródła, które karmi kolorem cały świat. Lolek nie wierzył w te opowieści. Aż pewnego ranka obudził się i zobaczył, że liście przy drodze zrobiły się szare. Najpierw jeden, potem drugi, a wieczorem cała łąka straciła barwy, jakby ktoś ukradł z niej wszystkie farby. „To przez źródło” — powiedziała mądra sowa. „Wygasa. Tylko legendarny Strażnik może je uratować.” Lolek spojrzał na swoje łuski i poczuł, że serce bije mu mocniej.
Tej nocy Lolek nie mógł spać. Patrzył na migoczące łuski i myślał o szarej łące. „Może to ja?” — szepnął. O świcie spakował do żołędziowego woreczka kilka orzechów, owinął szyję zielonym szalikiem ze złotym żołędziem i wyruszył ku Szepczącej Górze, którą widać było na horyzoncie. Po drodze spotkał szarą ptaszynę o imieniu Świergotka. „Dokąd idziesz, mała wiewiórko?” — zaćwierkała. „Ratować kolory świata” — odpowiedział Lolek. Ptaszyna zachichotała, ale poleciała obok, wskazując drogę. Szli przez las, który z każdym krokiem robił się coraz bardziej szary, aż w oddali zobaczyli kamienny drogowskaz porośnięty mchem. Ktoś wyrył na nim strzałkę i jedno słowo: „ŹRÓDŁO”.
Przed mostem nad wąwozem stał ogromny stary borsuk z laską w łapie. „Zawracaj, mała” — burknął. „Tędy wchodzą tylko ci, którzy nie boją się prawdy. Jakie jest twoje największe pragnienie?” Lolek pomyślał chwilę. „Chcę, żeby las znów był kolorowy. I chyba… chyba chcę wiedzieć, kim naprawdę jestem.” Borsuk zmrużył oczy, a potem odsunął się na bok. „Mądra odpowiedź. Legendy się nie wybiera — legendę się niesie. Idź.” Most zaskrzypiał, a runy na kamieniach rozbłysły błękitnym światłem. Lolek przeszedł na drugą stronę, czując, że jego łuski świecą coraz jaśniej. Świergotka przysiadła mu na ramieniu i szepnęła: „Borsuk nigdy nie przepuszcza niepowołanych. Jesteś wyjątkowy, Lolku.”
Na szczycie Szepczącej Góry, w jaskini o ścianach gładkich jak szkło, biło Tęczowe Źródło. Ale jego woda była szara i nieruchoma, a blask przygasł do jednego bladego promyka. Lolek uklęknął na brzegu i zanurzył łapkę w zimnej wodzie. Wtedy stało się coś niezwykłego. Jego błękitne łuski rozbłysły jak sto gwiazd, a z łapki popłynęły fale kolorów — czerwone, złote, zielone, fioletowe — rozchodząc się po wodzie niczym taniec tęczy. Źródło westchnęło, jakby budziło się z długiego snu, i zaczęło iskrzyć. „Dziękuję, Strażniku” — szepnęło. „Czekałem na kogoś, kto niesie kolor w sercu, nie w łuskach.” Lolek uśmiechnął się, bo zrozumiał, że magia zawsze była w nim — łuski tylko o tym przypominały światu.
Gdy Lolek wrócił do Dębowego Lasu, kolory wracały razem z nim. Liście rozkwitały zielenią, łąka złociła się kwiatami, a nad doliną stanęła ogromna tęcza, jakby samo niebo chciało podziękować małej wiewiórce. Zwierzęta urządziły wielkie święto, a stary borsuk przybył aż z gór, by skinąć Lolkowi z daleka. „Nie wierzyłem w legendy” — przyznał Lolek, siedząc na gałęzi obok Świergotki. „Ale teraz wiem, że każdy z nas może być bohaterem swojej historii.” Łuski na jego ogonie mieniły się w zachodzącym słońcu, a złoty żołądź na szaliku błyszczał jak maleńkie słońce. I choć źródło już nigdy nie zgasło, Lolek co wieczór sprawdzał, czy kolory świata są na swoim miejscu. Były. Bo o to dbał ktoś, kto je kochał.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku