wiek 10-13
5 min czytania
Lolek i pierwszy dzwonek odwagi
Mały baranek Lolek boi się pierwszego dnia szkoły. Legenda mówi, że Srebrny Dzwonek dzwoni tylko dla odważnych. Czy Lolek znajdzie w sobie odwagę, by stanąć w obronie przyjaciela?
Lato kończyło się nad Doliną Wietrznej Łąki, a w sercu małego baranka Lolka mieszkał wielki strach. Jutro pierwszy dzień szkoły! Wszyscy mówili, że Szkoła pod Srebrną Chmurą jest ogromna, że są tam sale wielkie jak jaskinie i dzieci, których się wcale nie zna. Wieczorem, gdy niebo zrobiło się fioletowe, Lolek usłyszał coś dziwnego: srebrny dźwięk, cichy jak oddech, płynący zza wzgórza. Legenda mówiła, że to Dzwonek Odwagi dzwoni dla tego, kto go naprawdę potrzebuje. Lolek nie myślał długo. Szalik załopotał na wietrze, kopytka zadudniły po trawie — i pognał przed siebie, prosto w ciemniejącą łąkę.
Na środku łąki, między starymi wierzbami, stał Dzwonek Odwagi — srebrny olbrzym porośnięty mchem, wyższy niż trzy baranki. Lolek chwycił grubą linę i pociągnął z całej siły. Nic. Pociągnął jeszcze raz, aż kopytka ślizgały się po mokrej trawie. Dzwonek milczał jak kamień. Z gałęzi zerwała się stara sowa i zaskrzeczała: — Nie zmusisz go, maluchu. On dzwoni tylko wtedy, gdy ktoś robi coś naprawdę odważnego. A odwaga — dodała, mrużąc ślepia — nie rodzi się z liny. Rodzi się w sercu, wtedy, gdy trzeba pomóc komuś innemu. Lolek westchnął i spojrzał na swoją szkolną torbę. Jutro będzie musiał być odważny. Ale jak?
Poranek pachniał ołówkami i nowym plecakiem. Szkoła pod Srebrną Chmurą była naprawdę ogromna — miała wieżę, która drapała niebo, i drzwi, które skrzypiały jak wieloryb. Lolek stanął przed bramą i poczuł, że kopytka mu drżą. Wokół biegały dzieci: zajączki, borsuki, trzy wiewiórki z warkoczykami. Wszyscy się znali, śmiali się, a Lolek nie znał nikogo. Dotknął złotego dzwoneczka przy swoim czerwonym szaliku — to był prezent od babci. — To cię obroni — powiedziała babcia, gdy wiązała mu szalik. Lolek zacisnął oczy, wziął głęboki oddech… i zrobił pierwszy krok przez bramę.
Na przerwie zdarzyło się coś, co Lolek zapamięta do końca życia. Wielki kruk Marek wyrwał Hani, małej jeżyczce, jej rysunki i rozrzucił je po całym podwórku. — Popatrzcie, jak ona rysuje! — rechotał. — Te sowy wyglądają jak kłębki! Wszyscy się śmiali, a Hania stała i płakała. Lolek poczuł, że serce skacze mu do gardła. Bał się — okropnie się bał. Ale zrobił krok, potem drugi, stanął przed Hanią i powiedział głośno: — Przestań! Jej sowy są piękne. I schylił się, żeby pozbierać rysunki. I wtedy… zza wzgórza popłynął dźwięk. Srebrny, czysty, potężny. Dzwonek Odwagi dzwonił sam, a złota fala dźwięku przetoczyła się przez całą dolinę.
O zachodzie słońca Lolek siedział przy oknie w klasie, a obok niego Hania przyklejała swoje rysunki do tablicy. Sowy naprawdę były piękne. Na wzgórzu, daleko, Dzwonek Odwagi świecił na złoto. — Wiesz — szepnęła Hania — myślałam, że dzwoni tylko dla bohaterów. — A ja myślałem — odpowiedział Lolek — że bohater to ktoś, kto się nie boi. A on po prostu robi to, co trzeba, nawet gdy mu drżą kopytka. Za oknem zapaliły się pierwsze gwiazdy. Lolek dotknął dzwoneczka przy szaliku. Nie musiał już pytać, czy jest odważny. Wiedział. A szkoła wcale nie była taka straszna — zwłaszcza gdy ma się przyjaciela.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku