wiek 10-13
5 min czytania
Luna i Sekret Międzyświatów
🎧
Posłuchaj tej bajki
W głębi Starego Lasu, gdzie korzenie drzew splatały się w misterną siatkę, a mech pachniał wilgocią i przygodą, mieszkała mała smoczyca o imieniu Luna. Jej futerko miało barwę złocistego miodu, a po grzbiecie biegł sznur lśniących, złotych łusek, które migotały w każdym promyku słońca. Pewnego wieczoru, gdy księżyc wschodził nad koronami drzew, Luna natknęła się na kałużę — zwyczajną, małą kałużę po deszczu. Lecz gdy w nią spojrzała, zamarła. W kałuży nie odbijało się niebo ani drzewa. Odbijał się w niej zupełnie inny las — fioletowy, z drzewami rosnącymi do góry nogami, a pośród nich unosiły się maleńkie, świecące meduzy. „Jak to możliwe?” — wyszeptała Luna, a srebrny amulecik w kształcie księżyca na jej szyi zaczął pulsować ciepłym blaskiem. Coś w niej wiedziało, że ta kałuża to nie zwykła woda — to brama.
Zanim zdążyła się zastanowić, Luna dotknęła wody łapką. Świat zawirował, a ona poczuła, jakby spadała w górę. Gdy otworzyła oczy, stała na… chmurze. Pod nią rozciągało się niebo, a nad nią — ziemia. Odwrócony Las był jeszcze dziwniejszy, niż się wydawał. Drzewa wyrastały z obłoków koronami w dół, a ich liście opadały… do góry. Wodospady płynęły wzwyż, rozbryzgując się w bezkresny błękit. „Chyba zgubiłam drogę do domu” — mruknęła Luna, a jej ogon zwisał w stronę nieba. Wtedy pojawiła się przy niej maleńka, przezroczysta istotka — coś jak meduza, ale z oczami jak dwa błękitne brylanciki. Przezroczysta istotka wykonała kilka piruetów w powietrzu i popłynęła w głąb Odwróconego Lasu, jakby zapraszając Lunę do środka. Smoczyca, choć zdezorientowana, poczuła w sercu znajome ukłucie ciekawości.
Podążając za swoim nowym, galaretowatym przyjacielem, Luna weszła w wirującą tęczę — i nagle znalazła się w miejscu, które zapierało dech w piersiach. Wielka jaskinia z kryształów rozciągała się we wszystkich kierunkach, a każdy kryształ świecił innym kolorem — rubinowym, szafirowym, szmaragdowym, ametystowym. Światło załamywało się między nimi, tworząc mosty z czystego blasku, po których można było chodzić. „Gdzie ja jestem?” — zapytała Luna, a jej słowa odbiły się echem w kryształach, zamieniając się w delikatną melodię. Meduza wykonała dziwny taniec, a zza jednego z kryształów wyłoniła się grupka maleńkich, kamiennych stworzeń — krystalicznych jeży, które toczyły się po posadzce jak kolorowe kuleczki. Jeden z nich, najmniejszy, utknął w szczelinie i bezradnie przebierał nóżkami. Luna delikatnie wyciągnęła go łapką, a krystaliczny jeżyk pisnął radośnie i otarł się o jej łapę. Złote łuski na grzbiecie Luny rozbłysły w odpowiedzi, jakby rozumiały język tego magicznego świata.
Gdy amulecik Luny rozbłysł najjaśniej, ziemia pod jej łapami rozwibrowała i otworzyła się okrągła komnata. Siedem bram stało w kręgu: jedna z wody, druga z kryształu, trzecia z drewna, czwarta z chmur, piąta z ognia, szósta z kamienia, siódma ze światła gwiazd. W środku komnaty wirował mechanizm podobny do kompasu, a jego wskazówka wskazywała to na jedną, to na drugą bramę. Wtedy Luna zrozumiała. Jej amulecik nie był zwykłą ozdobą. To był klucz — Klucz Międzyświatów, który pozwalał podróżować między wszystkimi światami, jakie istniały obok siebie, jak kartki w jednej księdze. „Ile jest takich światów?” — szepnęła. W głowie jej zawirowało. Czy mogła wrócić do domu? Czy w ogóle chciała wracać? Lecz wtedy pomyślała o swoim lesie, o porannej rosie na liściach, o znajomym zapachu mchu. I wiedziała już, co robić.
Luna zamknęła oczy, skupiła się na Starym Lesie i dotknęła amuletu. Światła zawirowały, a ona poczuła znajomy zapach wilgotnej ziemi. Gdy otworzyła oczy, siedziała pod swoim starym dębem, a przed nią leżała ta sama kałuża, w której odbijało się zwykłe, znajome niebo. Była w domu. Tuż obok niej, na liściu, siedziała maleńka, krystaliczna istotka — jeden z jeżyków ze Świata Kryształów, który przylgnął do jej ogona podczas podróży i nie chciał jej opuścić. Luna uśmiechnęła się i przytuliła go do siebie. „Zostaniesz ze mną” — wyszeptała. Tej nocy, gdy księżyc srebrzył korony drzew, Luna leżała w swoim mchu, tuląc krystalicznego przyjaciela, i wiedziała, że największą magią nie jest podróżowanie między światami. Największą magią jest umieć wrócić do domu — i zabrać ze sobą coś dobrego z każdej przygody. A jej amulecik wciąż delikatnie pulsował, przypominając jej, że wszystkie światy są zawsze o krok — i o kroplę wody — stąd.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku