wiek 3-5
5 min czytania
Maja i kasztanowa latarenka
Pierwszy dzień jesieni miesza Mai świat w złoto i rudość. Gdy wieczór przychodzi wcześniej niż zwykle, mała lisica odkrywa, że w jej koszyku skarbów kryje się światełko odwagi.
🎧
Posłuchaj tej bajki
Rankiem Maja wyjrzała z norki pod starym dębem i aż zamrugała. Wczoraj wszystko było zielone, a dziś świat zmienił się w złoto, rudość i brąz. Z drzew spadały kolorowe liście, a na ścieżce leżały błyszczące kasztany. — Co się stało? — szepnęła Maja i schowała nosek w swój ciepły, musztardowy szalik. Serce biło jej troszkę szybciej, bo nie lubiła, gdy coś zmieniało się bez ostrzeżenia. Podniosła jednak uszy, tupnęła łapką i powiedziała cichutko: — No dobrze, zobaczmy, co tam nowego.
Maja wzięła swój mały wiklinowy koszyczek i poszła ścieżką przed siebie. Pod wielkim kasztanowcem wiatr porwał garść liści i zakręcił nimi jak złotą karuzelą. Maja stanęła na tylnych łapkach i wyciągnęła przednie najwyżej, jak potrafiła, żeby złapać czerwony liść. Udało się! A kiedy liść wylądował w koszyku, tuż obok poturlał się wielki, gładki kasztan. — Jaki piękny! — ucieszyła się Maja i schowała go na sam spód, między żołędzie i szyszki.
Nagle zrobiło się cicho. Słońce zniknęło za drzewami, a wieczór przyszedł wcześniej niż wczoraj. Ścieżka zrobiła się granatowa i obca, drzewa wyglądały jak wielkie cienie. Maja przytuliła koszyczek do piersi. — Już nie widzę mojej norki — pisnęła. Łapki jej drżały, a serce stukało jak mały bębenek. Rozejrzała się raz i drugi, ale nigdzie nie było znajomego dębu. Ciemność nie była zła, ale była nowa i nieznana, a Maja bardzo nie lubiła nieznanego.
Wtedy Maja przypomniała sobie, że jest przecież odważnym liskim. Wzięła głęboki oddech, policzyła do trzech i sięgnęła do koszyka po swój największy kasztan. — Nie muszę bać się wszystkiego naraz — powiedziała. — Zrobię jeden mały krok. Potem drugi. Kasztan w jej łapkach zrobił się ciepły, potem cieplejszy, aż nagle rozbłysnął złotym światłem, jak mała latarenka. Maja pisnęła z zachwytu. — Och! To moje skarby świecą dla mnie!
Z kasztanową latarenką w łapkach Maja ruszyła przed siebie. Światło tańczyło na liściach i pokazywało ścieżkę: tu korzeń, tam kałuża, a tam — stary dąb i jej norka! W norekce paliło się ciepłe, pomarańczowe światełko. Maja wbiegła do środka, otuliła się szalikiem i wysypała wszystkie skarby na posłanie. — Jutro też pójdę na spacer — szepnęła. — A jeśli znowu zrobi się ciemno, zapalę mój kasztan. Ciemność nie jest straszna, kiedy ma się małe światełko.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku