wiek 10-13 5 min czytania

Marysia i dzwon prawdziwych przerw

W Dzwonowie wisi szklany dzwon, który odzywa się tylko wtedy, gdy dzieci rozmawiają naprawdę. Od 1 września 2026 telefony zostają w skrzyni przy wejściu — i dzwon, który milczał od lat, znów ma szansę zadzwonić. Młoda smoczyca Marysia leci z gór, żeby tego dopilnować.

🎧

Posłuchaj tej bajki

Marysia i dzwon prawdziwych przerw - ilustracja 1
Marysia mieszkała wysoko, tam gdzie kończą się ścieżki, a zaczynają chmury. Co roku, gdy w dolinie dzwonił pierwszy szkolny dzwonek, zlatywała nad Dzwonowo i siadała na dachu wieży, żeby posłuchać. Bo wieża miała dzwon ze szkła — tak głosiła legenda — i dzwon ten odzywał się tylko wtedy, gdy wokół niego brzmiały prawdziwe głosy: śmiech, sprzeczki, pytania, szepty przy ławce. Tej jesieni Marysia przyleciała jak zawsze, ale dzwon milczał. Pokrył się szronem, a w jego szkle nie odbijało się nic — ani niebo, ani dzieci. Tylko ciemne, ciche prostokąty, w które wszyscy patrzyli na przerwach. — Coś jest nie tak — szepnęła Marysia. Wtedy i jej własny mosiężny dzwoneczek na sznurku ucichł, jakby chciał coś powiedzieć i nie mógł.
Marysia i dzwon prawdziwych przerw - ilustracja 2
Pierwszego września w Dzwonowie zmieniło się wszystko. Przed wejściem do szkoły stanęła stara drewniana skrzynia, a pani woźna powiedziała spokojnie: — Telefony zostają tutaj, wracają po dzwonku. Dzieci patrzyły po sobie niepewnie, jakby ktoś zdjął im z ramion ciężkie plecaki. Marysia przywarła do okna wieży i nie wierzyła własnym oczom. Na przerwie plac nie zamilkł — wręcz przeciwnie. Ktoś odliczał start do berka, ktoś opowiadał kawał o nauczycielu od plastyki, ktoś trzymał komuś miejsce na ławce. A szron na szklanym dzwonie zaczął się topić. Najpierw jedna kropla, potem druga. Marysia wysunęła pysk i tchnęła na szkło ciepłym, ostrożnym ogniem — takim, który nie pali, tylko pamięta.
Marysia i dzwon prawdziwych przerw - ilustracja 3
W środku szklanego dzwonu coś się poruszyło. Marysia pochyliła się nad nim i nagle zobaczyła nie swoje odbicie, ale sto lat Dzwonowa: dzieci grające w kamyki, chłopca piszącego patykiem po piasku, dziewczynkę, która mocno trzymała za rękę kogoś, kto się bał pierwszego dnia. Potem obraz się rozmył, a na jego miejscu pojawiły się ciemne, migoczące prostokąty. — Legenda mówi, że ten dzwon pamięta każdą przerwę — wyszeptała Marysia. — I że bije tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę patrzy drugiemu w oczy. Ogień w jej piersi rozbłysnął na złoto i błękitnie, a szron zniknął do ostatniej kropli. Dzwon był gotowy. Brakowało tylko jednego: kogoś, kto ośmieli się w niego uderzyć.
Marysia i dzwon prawdziwych przerw - ilustracja 4
Na przerwie plac zagotował się od życia. Dzieci grały w dwa ognie, ktoś rysował kredą smoka na asfalcie, ktoś czytał na głos komiks w cieniu kasztana. Wtedy Marysia rozpostarła srebrne skrzydła i spadła z wieży jak niebieska błyskawica. Przeleciała tuż nad głowami, a jej ogon ze srebrną łopatką musnął linę dzwonu. Szklane serce wieży zadrżało. — Bim! — poniosło się nad dachem. — Bam! — odpowiedziały okna. Dzieci podniosły głowy, a ktoś krzyknął: — Smok! Prawdziwy smok nad szkołą! Marysia zawróciła nad boiskiem i po raz pierwszy od lat jej własny mosiężny dzwoneczek odezwał się cienko i radośnie: dzyn, dzyn, dzyn.
Marysia i dzwon prawdziwych przerw - ilustracja 5
Od tego dnia w Dzwonowie mówiono o dzwonie inaczej. — Bije tylko wtedy, gdy mówimy do siebie naprawdę — tłumaczyła pani na lekcji. Nikt nie musiał tego sprawdzać: wystarczyło wyjść na przerwę i posłuchać. Skrzynia przy wejściu została, ale nikt już nie narzekał; telefony spały w niej spokojnie do końca lekcji, a w zamian wracały rozmowy, zakłady i sprzeczki o to, kto najszybciej dobiegnie do bramy. Marysia odleciała wieczorem, gdy niebo nad górami zrobiło się różowo-złote. Na parapecie wieży zostawiła jedną srebrną łuskę — znak, że wróci. Legenda wcale się nie skończyła; dopisała tylko nowy wers.

Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖

Stwórz własną bajkę ⚡