wiek 10-13
5 min czytania
Minutka i godzina, która nie miała domu
Tej nocy zegary w mieście cofają się o godzinę — i jedna godzina zostaje na ulicy sama. Nikt jej nie chce o trzeciej nad ranem, a ona nie chce straszyć dzieci, którym ciemność przychodzi teraz o całą godzinę wcześniej. Biały kotek Minutka, jedyne stworzenie, które widzi godzinę między sekundami, prowadzi ją przez deszcz z powrotem na tarczę zegara, zanim wybije czwarta. Bajka o zmianie czasu na zimowy, o długich wieczorach i o tym, że ciemność nie jest wrogiem.
Minutka mieszkała w pracowni zegarmistrza przy ulicy Wieczornych Wrót — biały kotek wśród tykających ścian, gdzie każdy zegar mówił co innego. Tej nocy, gdy miasto spało, a wskazówki na wieży miały cofnąć się z trzeciej na drugą, coś spadło z najwyższego zegara i potoczyło się po blaszanym dachu jak rozsypane światło. Minutka usłyszała to pierwsza: dźwięk, który nie był tykaniem. Wyskoczyła przez uchylone okno, przeleciała nad parapetem i w deszczu, pomiędzy latarniami, złapała w łapki ciepłą, drżącą kulę światła. Kula miała oczy. I wyglądała na przestraszoną. „Nie chciałam spaść — powiedziała cicho. — Po prostu nikt mnie wcześniej nie zawołał”.
Godzina nie uciekała. Krążyła po mokrym bruku jak zgubiony lampion: zaglądała do witryn, do bram, do okien nad piekarnią. Wszędzie było ciemno i cicho. „Jestem godziną, której nikt nie odebrał — wyjaśniła. — Kiedy zegary się cofają, jedna godzina zostaje na świecie sama. Szukałam kogoś, kto jej potrzebuje”. Minutka biegła za nią w deszczu, a tam, gdzie Godzina stąpała, kałuże świeciły na bursztynowo jak małe lampy. Na ratuszowym zegarze było już po trzeciej. „Ale kto potrzebuje godziny o trzeciej nad ranem?” — zapytała Minutka. „Właśnie o to chodzi — szepnęła Godzina. — Chodź, pokażę ci kogoś”.
Za szybą na parterze paliła się jedna malutka lampka. Pod kołdrą siedziała dziewczynka i patrzyła w okno, w którym ciemność była już o całą godzinę za wcześnie. „Odkąd przyszłam — powiedziała cicho Godzina — wieczory zrobiły się dłuższe. Dzieci myślą, że noc przychodzi, żeby je przestraszyć. To przeze mnie”. Minutka przysiadła na parapecie. Jej lewe oko było lodowo-niebieskie jak poranek, prawe zielone jak noc — i właśnie dlatego widziała to, czego nie widzieli dorośli. „Nie przychodzisz, żeby straszyć — odparła. — Przychodzisz wcześniej, żeby ktoś zdążył zapalić światło. Chodź, zbierzemy te rozsypane minuty, zanim wybije czwarta”.
Popędzili przez rynek, a miasto budziło się po kawałku. Godzina otrząsała z siebie iskry jak okruchy sekund — jedna wpadła do latarni i latarnia zapłonęła, druga do okna nad apteką, trzecia do lampki dziewczynki na parterze. Minutka przeskakiwała z parapetu na rynnę, z rynny na szyld, prowadząc światło przez deszcz. Z wieży dobiegło pierwsze uderzenie: wpół do czwartej. „Zostały trzy minuty — wysapała Godzina. — Jeśli nie wrócę na tarczę przed czwartą, zostanę na ulicy na zawsze”. Minutka chwyciła ją delikatnie w zęby, jak kocię, i ruszyła w górę po spiralnej klatce schodowej — wyżej, wyżej, aż do samego serca zegara.
Czwarte uderzenie rozeszło się po mieście, kiedy Minutka wcisnęła Godzinę między dwa tryby. Zegar westchnął, wskazówki drgnęły — i wszystko wróciło na swoje miejsce: druga, trzecia, czwarta, po kolei, spokojnie. Godzina nie zniknęła jednak cała. Została jej garść światła, którą Minutka zabrała ze sobą na dół, na parapet, i która od tej nocy świeciła w oknie jak mała ciepła lampka. Rano zegarmistrz znalazł białego kotka śpiącego na tarczy zegara, dokładnie o czwartej. „Zegary chodzą idealnie” — mruknął. Minutka nie otworzyła oczu. Wiedziała swoje: noc nie przyszła wcześniej, żeby kogoś przestraszyć. Po prostu ma teraz o jedną godzinę więcej na bycie blisko.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku