wiek 10-13
5 min czytania
Nutka i legenda o dzwonie, który pamiętał
W miasteczku Dzwonowo kuranty zawsze urywają melodię o jedną nutę przed końcem — legenda mówi, że kto odnajdzie brakującą nutę, obudzi wielki dzwon zwany Sercem Miasta. Niedźwiadek Nutka nie pamięta kołysanki swojej mamy. Kiedy odkrywa, że w walcu kurantów brakuje dokładnie tej samej nuty, zbiera dźwięki całego miasteczka i przekonuje się, że pojedynczo nie da się złapać żadnej nuty.
🎧
Posłuchaj tej bajki
Dzwonowo to miasteczko, w którym czasu nie odmierza zegar, tylko kuranty — dziewięć mosiężnych dzwonków na wieży ratusza. Co godzinę grają tę samą melodię i zawsze urywają ją o jedną nutę przed końcem. Mieszkańcy wzruszają ramionami: taka legenda. Podobno melodię nucił założyciel miasta, kiedy kładł pierwszy kamień, a ostatniej nuty nie usłyszał nikt od stu lat. Kto ją odnajdzie, obudzi Serce Miasta — wielki dzwon, co milczy w cieniu wieży. Za torami, w starym lesie, mieszka niedźwiadek Nutka. Odkąd jej mama wyjechała z wędrownym teatrem, Nutka nie umie przypomnieć sobie jej kołysanki — została po niej dziura, jak po mlecznym zębie. Dlatego każdego ranka Nutka przychodzi pod wieżę i słucha.
Pierwszego października w Dzwonowie obchodzono Dzień Muzyki. Cała szkoła śpiewała na placu przed ratuszem: chór, flety i jedna bardzo odważna trąbka. Nutka wśliznęła się między ławki i słuchała z otwartym pyszczkiem. A kiedy ucichły brawa, kuranty odegrały swoją melodię — i znów urwały się w połowie, jakby ktoś zabrał ostatni kęs ciasta. Nutka usłyszała to aż za wyraźnie: brakowało jednej nuty, dokładnie tej samej, której brakowało w jej pamięci. Podeszła do starego zegarmistrza, pana Kazimierza, który nosił przy pasie pęk mosiężnych kluczy. „Dlaczego one nie kończą?” — zapytała. Pan Kazimierz uśmiechnął się smutno: „Bo w walcu brakuje jednego kołka. Legenda mówi, że tę nutę zgubił sam założyciel. Od stu lat nikt jej nie odnalazł”.
Pan Kazimierz zaprowadził Nutkę na wieżę. Po spiralnych schodach, wśród miedzianych rur i zębatych kół, dotarli do serca kurantów — wielkiego mosiężnego walca gęsto nabitego kołkami. Nutka położyła łapkę na metalu i poczuła, że cylinder jest zimny jak kamień. Przesuwała palcami po rzędach kołków, aż w końcu znalazła puste miejsce: maleńką dziurkę, w której brakowało jednego zęba. „To tutaj” — szepnęła. I wtedy zrozumiała coś, co ścisnęło ją w gardle. Melodia urywała się dokładnie tam, gdzie urywała się kołysanka mamy. Ta sama dziura. Ta sama nuta. Nutka usiadła na zimnej podłodze wieży i poczuła, że musi ją odnaleźć — nie dla miasta, ale dla siebie.
Nutka zaczęła zbierać dźwięki. Rano słuchała, jak kowal uderza młotem w kowadło: ding — ding — ding. W piekarni łapała gwizd czajnika i szum ciasta na blasze. Nad rzeką nasłuchiwała plusku i ptaków, a na placu — dzieci, które klaskały w rytm. Wszystkie te dźwięki niosła na wieżę i wkładała ostrożnie do mosiężnej szkatułki. Ale wieczorem, gdy otworzyła ją przy walcu, okazało się, że brakującej nuty tam nie ma. „Bo nuty nie da się złapać w pojedynkę” — powiedział pan Kazimierz. „Trzeba, żeby zaśpiewało ją całe miasto naraz”. Tej nocy Nutka stanęła na ratuszowym balkonie, podniosła łapki i zawołała tak głośno, jak tylko umiała: „Zaśpiewajcie ze mną! Wszyscy!”. I Dzwonowo zaczęło śpiewać.
Śpiewali wszyscy: pan Kazimierz, kowal, piekarz, dzieci z chóru i babcie z ławeczek przed domem. Nutka stała najwyżej, na wieży, i wsłuchiwała się w setki głosów. Kiedy doszli do miejsca, w którym melodia zawsze się urywała, ktoś — nie wiadomo kto — zaśpiewał brakującą nutę. Nutka poczuła ją w łapkach, w brzuchu, w uszach. Podniosła mosiężny kołek i wcisnęła go w pustą dziurkę walca. Kuranty drgnęły. Dziewięć małych dzwonków i wielki, milczący dzwon — Serce Miasta — zadzwoniły razem, tak ciepło, że aż zapachniało miodem. A Nutka przypomniała sobie kołysankę mamy. Całą — od pierwszej nuty do ostatniej.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku