wiek 3-5
4 min czytania
Pimpek i lampion, który czekał na światło
W tygodniu Wszystkich Świętych cała Polska robi lampiony pamięci i kupuje znicze razem z dziećmi. Lisek Pimpek znajduje w liściach stary lampion, w którym drży jedno zimne światełko: w tym roku nikt go nie zapalił dla kogoś, kogo bardzo kochano. Ciepła bajka dla maluchów o płomyku pamięci, o dziewczynce, która nie bała się otworzyć okna, i o tym, że światło zapalone dla bliskiego świeci najdłużej.
Za lasem, tam gdzie ścieżka skręca ku wsi, jesienny wiatr przewracał liście do góry nogami. Pimpek wracał właśnie do norki, gdy w kupce liści coś błysnęło. To był mały, stary lampion: szklany, z mosiężną pokrywką, a w środku drżał jeden maleńki płomyk. — Ktoś cię tu zostawił? — zapytał lisek. — Nie — szepnęło światełko. — Ktoś mnie tu zapalał co roku, dla kogoś, kogo bardzo kochał. W tym roku nikt nie przyszedł. Pimpek przyklęknął i poczuł, że płomyk jest zimny jak jesienny deszcz. — To ja cię poniosę — powiedział.
Las zrobił się granatowy, a ścieżka wąska jak nitka. Pimpek niósł lampion obiema łapkami, tuż przy samej piersi, i owijał go rudym ogonem jak kocem. Wiatr szarpnął gałęziami — płomyk pochylił się, jakby chciał uciec. — Zostań — poprosił lisek. — Opowiem ci coś wesołego. I opowiedział mu o kasztanach, o ciepłej norce i o tym, że jutro znowu wyjdzie słońce. Płomyk posłuchał, wyprostował się i zrobił się odrobinę większy. — Och — zdziwił się Pimpek. — Ty rośniesz, kiedy ktoś z tobą rozmawia? — Kiedy ktoś pamięta — odpowiedziało światełko.
Na skraju wsi stał domek z mokrym dachem, a w jego oknie paliło się światło. Pimpek wspiął się na parapet i zajrzał do środka. Przy stole siedziała dziewczynka w żółtej kurtce. Na stole leżał słoik oklejony pomarańczową i złotą bibułą — taki sam lampion pamięci robiła dziś cała jej klasa. Dziewczynka podniosła wzrok i zobaczyła za szybą liska z malutkim światełkiem w łapkach. Otworzyła okno. — To dla kogoś, kogo już nie ma? — zapytała cicho. Pimpek skinął głową. — Chodź — powiedziała. — Mamy jeszcze jedną świeczkę.
Pobiegli razem przez oszronioną łąkę, aż do starego kamiennego lampionu przy leśnej drodze. Nikt nie zapalał w nim światła od bardzo dawna: mech zarastał kamień, a w środku było ciemno i cicho. — Tutaj zawsze paliło się światełko — powiedział Pimpek. Dziewczynka postawiła swój słoik z bibułą na kamieniu, uklękła i przechyliła mały lampion. Płomyk przeskoczył na nowy knot — i nagle urósł, zaświecił mocno i złociście. Z łąki odpowiedziały inne światełka: ktoś zapalił znicz przy bramie, ktoś inny w oknie. Cała dolina mrugała jak niebo pełne gwiazd.
Kiedy Pimpek wracał do norki, jego lampion grzał jak kubek herbaty. Postawił go na półce z kasztanami i od tej pory co wieczór siadał przy nim i opowiadał, co się wydarzyło w lesie. Płomyk słuchał i świecił równym, ciepłym światłem. Czasem, gdy ktoś w lesie tęsknił za kimś, kto odszedł, przychodził po światełko — i zawsze je dostawał, bo Pimpek wiedział już, że pamięć to nie smutek, tylko światło. A kto pamięta, ten jest blisko, nawet jeśli jest daleko.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku