wiek 3-5 5 min czytania

Płomyk i pierwszy szron

Płomyk, mały feniks o ognistych piórkach i świecącym ogonku, budzi się pewnego październikowego poranka i nie wierzy własnym oczom: cała łąka jest biała i zimna. Myśli, że zima zgasiła świat i trzeba zapalić lato od nowa. Wtedy poznaje jeża Kolka, który szykuje sobie posłanie z liści i tłumaczy, że to tylko pierwszy szron — lato nie zniknęło, tylko poszło spać i wróci na wiosnę. Płomyk odkrywa, że nie musi walczyć z zimnem; wystarczy, że swoim ciepłym ogonkiem poświeci komuś, komu jest zimno. Bajka o porach roku, pierwszym przymrozku i o tym, że ciepło nigdy nie znika.

🎧

Posłuchaj tej bajki

Płomyk i pierwszy szron - ilustracja 1
Płomyk był małym feniksem o ognistych piórkach i świecącym ogonku. Mieszkał w dziupli starego dębu na skraju parku. Każdego ranka siadał na gałęzi, rozkładał skrzydełka i grzał świat dookoła. Ale pewnego październikowego poranka wyjrzał z dziupli i zamrugał oczkami. Trawa była biała! Cała łąka — biała i zimna jak cukier. „Ojej — pisnął Płomyk. — Kto zgasił zieloną trawę? Kto pomalował wszystko na biało?” Nad łąką wisiała cichutka, chłodna mgiełka, a on pierwszy raz w życiu poczuł, że koniuszki skrzydełek ma całkiem zimne.
Płomyk i pierwszy szron - ilustracja 2
Płomyk zeskoczył z dębu i pobiegł przez białą łąkę. Tam, gdzie stawiał złote łapki, szron topniał, a na trawie zostawały błyszczące, cieplutkie kropelki. „Hop! Hop! Hop!” — zawołał i tupnął mocniej. W każdej kropelce zaświeciło słoneczko. Aż pisnął z zachwytu, bo w jednej z nich zobaczył malutkie czerwone iskierki — zupełnie jak jego własny ogonek. Przebiegł całą łąkę aż do starej ławki, gdzie latem siadywały dzieci, i nikogo tam nie było. Wtedy zapytał głośno: „Czy tu gdzieś ukryło się lato? Może je znajdę i przyprowadzę z powrotem!”
Płomyk i pierwszy szron - ilustracja 3
Wtedy spod krzaka wyszedł mały jeż. Miał kolce pełne kolorowych liści i przeciągał się sennie. „Cześć, jestem Kolek — powiedział. — Czego szukasz o tak wczesnej porze?” „Lata — odpowiedział Płomyk. — Wszystko zrobiło się białe i zimne. Muszę je zapalić od nowa”. Jeż cichutko się roześmiał. „Nie trzeba niczego zapalać — wyjaśnił. — To tylko pierwszy szron. Zima puka do drzwi. Ja już szykuję sobie ciepłe posłanie z liści. Lato nie zniknęło, po prostu poszło spać”. Płomyk przekrzywił łebek. „Poszło spać? A kiedy wróci?” „Na wiosnę — odpowiedział jeż. — Zawsze wraca”.
Płomyk i pierwszy szron - ilustracja 4
Płomyk pokiwał łebkiem. Zrozumiał, że nie musi walczyć z zimnem. Wystarczy, że będzie ciepły dla kogoś, komu jest zimno. Poszedł więc za Kolkiem do jego norki pod krzakiem i pomógł mu znosić liście. Kiedy jeż układał się już do snu, Płomyk usiadł obok i mocno rozgrzał swój ognisty ogonek. „Śpij, Kolek — szepnął. — Będę świecił jak mała latarenka”. Jeż uśmiechnął się, wtulił w ciepłą kupkę liści i zamknął oczka. Na łące zrobiło się cichutko, a kropelki szronu błyszczały w słońcu jak tysiąc malutkich ogników.
Płomyk i pierwszy szron - ilustracja 5
Rano przyszły na łąkę dzieci z przedszkola. „Ojej, szron! Pierwszy szron!” — wołały i dmuchały na zziębnięte rączki w ciepłych rękawiczkach. Przy krzaku zobaczyły małą, złocistą łunę. To Płomyk siedział przy śpiącym jeżu jak mała lampka. „Patrzcie — powiedziała jedna dziewczynka. — Ktoś tu pilnuje, żeby jeżykowi było ciepło”. Płomyk uśmiechnął się. Wtedy zrozumiał, że każda pora roku ma swój prezent: lato daje ogień, jesień daje złoto, a zima — cichutki biały sen. Ciepło nigdy nie znika. Czasem tylko chowa się w ogonku feniksa i czeka. I wraca.

Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖

Stwórz własną bajkę ⚡