wiek 6-9
5 min czytania
Staś i mapa z jesiennego liścia
Jesienny wiatr przynosi Stasiowi na nos złoty liść klonu — a na liściu ktoś narysował prawdziwą mapę parku z trzema krzyżykami. Razem z pieskiem Fistaszkiem chłopiec wyrusza jej śladem: od stawu, przez kredowe wskazówki, aż pod stary dąb, gdzie czeka drewniana skrzynka pełna map babci Hani. Bo skarb to nie złoto — skarb to mapa, którą narysujesz sam.
🎧
Posłuchaj tej bajki
Lektor:
Październikowy wiatr przegarniał liście jak ktoś, kto szuka czegoś w kieszeni. Staś szedł parkową alejką, a na sznurku na jego szyi kołysał się stary mosiężny kompas babci Hani. Nagle coś miękkiego spadło mu wprost na nos — wielki, złocisto-pomarańczowy liść klonu. Chłopiec chciał go odrzucić, ale zamarł. Na liściu ktoś narysował cienkie, wyblakłe linie: ścieżkę, staw, krzywy pomost i trzy małe krzyżyki. W rogu widniała róża wiatrów. — Fistaszek, patrz! To mapa — szepnął Staś. Piesek obwąchał liść i zamerdał ogonem, jakby rozumiał każde słowo.
Pierwszy krzyżyk wypadł przy stawie, tam gdzie rosną trzy wierzby. Staś przyklęknął i przyłożył liść do ziemi, żeby sprawdzić, czy mapa zgadza się z prawdziwym parkiem. Zgadzała się co do jednej ławki! A pod starą ławką znalazł coś jeszcze: ktoś narysował kredą małą strzałkę, a obok trzy kreski i kółko. — Ktoś tu był przed nami — mruknął Staś. — I zostawił nam wskazówkę. Fistaszek szczeknął cienko, jakby się chwalił, że też to widzi. Strzałka prowadziła prosto w stronę dębu na środku parku. Staś poprawił kompas na szyi i ruszył. Serce stukało mu mocno, bo nigdy jeszcze nie czuł się tak bardzo jak odkrywca.
Pod dębem korzenie rozstępowały się jak palce starej dłoni. Staś wsunął tam rękę i wyciągnął drewnianą skrzynkę owiniętą w wełniany szalik w paski. W środku nie było złota ani monet. Leżały tam mapy — kilkanaście, wszystkie rysowane odręcznie ołówkiem na kartkach w kratkę. Był na nich ten sam staw, ten sam dąb, ta sama krzywa ławka. Pod nimi spoczywał liścik pisany drżącym pismem: „Skarb to nie złoto. Skarb to mapa, którą narysujesz sam. — Babcia Hania”. Obok leżał czerwony koralik i ołówek z przyciętym do połowy końcem. Staś poczuł, że te małe skarby ważą więcej niż góra złota.
Staś usiadł na trawie i wyjął z drewnianej skrzynki notes oraz ołówek. Narysował park tak, jak go widział: prostokąt stawu, trzy kropki wierzb, dąb z koroną jak chmura. Obok każdego miejsca postawił mały znak. Na końcu, tam gdzie alejka wychodziła z parku, dodał czwarty krzyżyk i podpisał go jednym słowem: „DOM”. Różę wiatrów odrysował od liścia klonu. — Gotowe — powiedział z dumą. Fistaszek przycisnął łapę do papieru i zostawił na mapie mokry ślad. — No dobrze — roześmiał się Staś — ty też jesteś na tej mapie.
Wieczorem Staś wsunął swoją mapę z powrotem do skrzynki i dołożył do niej liścik: „Kto znajdzie tę mapę, niech dorysuje swój skarb. — Staś”. Skrzynkę schował pod dębem, dokładnie tam, gdzie ją znalazł. Czerwony koralik zawiesił na sznurku obok kompasu. W domu pokazał babci Hani liść klonu z wyblakłą trasą. Babcia zdjęła okulary, przyjrzała się uważnie i uśmiechnęła tak szeroko, że zmarszczki zatańczyły jej przy oczach. — Ten park wygląda tak samo jak siedemdziesiąt lat temu — powiedziała cicho. — Chodź jutro, pokażesz mi, gdzie jest czwarty krzyżyk. I poszli na spacer, trzymając się za ręce.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku