wiek 6-9
5 min czytania
Tymon i bajka szybsza od wiatru
W Kółkowie trwa Dzień Głośnego Czytania, a najszybsza wyścigówka w miasteczku — Tymon — nie ma czasu na książki, bo przecież „książki stoją w miejscu”. Wszystko zmienia się, gdy z biblioteki dobiega ryk smoka. Tymon zatrzymuje się pierwszy raz od miesięcy i odkrywa, że opowieść czytana na głos jedzie dalej niż najdłuższa prosta.
🎧
Posłuchaj tej bajki
Tymon był najszybszą wyścigówką w całym Kółkowie. Miał błękitny lakier, żółtą błyskawicę na dachu i silnik, który nigdy nie chciał odpoczywać. Kiedy inne pojazdy parkowały na noc, on robił jeszcze jedno okrążenie wokół rynku. — Tymon, zwolnij! — wołał stary traktor Bartek. Ale Tymon tylko się śmiał i dodawał gazu. „Książki? — myślał. — Książki stoją w miejscu. A ja muszę być w ruchu”. I za każdym razem, gdy ktoś przy nim wspominał o czytaniu, Tymon wciskał gaz do dechy i uciekał na drugi koniec miasteczka.
Wtorek, dwudziesty dziewiąty września, pachniał kasztanami i mokrymi liśćmi. W całym Kółkowie trwał Dzień Głośnego Czytania. W bibliotece z okrągłymi oknami dzieci siedziały na wielkim dywanie, a pani Bibliotekarka otworzyła grubą księgę i przeczytała: — …i wtedy smok ryknął tak głośno, że zatrzęsły się wszystkie półki! Tymon właśnie mknął ulicą. Nagle usłyszał ten ryk. Pisnęły hamulce, spod kół poszedł dymek kurzu i najszybsza wyścigówka w Kółkowie zatrzymała się pierwszy raz od miesięcy. — Co to było? — szepnął i wspiął się przednimi kołami na parapet.
Na drewnianym pulpicie leżała otwarta książka, a nad nią świeciła mała mosiężna lampka. Tymon pochylił się nad stroną i zobaczył namalowaną drogę: ciemny las, zakręt, a za zakrętem smoczą jamę. Jego silnik zabił jak na starcie wyścigu. — Przecież to jest trasa — mruknął. — Tylko narysowana. Pani Bibliotekarka czytała dalej, a każde słowo rozświetlało kartkę jak latarnia uliczna. Tymon przesuwał się coraz bliżej, bo bardzo chciał wiedzieć, co jest za zakrętem. Nie zauważył nawet, że stoi w miejscu już od dobrych dziesięciu minut.
— Chcę tę trasę przejechać — powiedział Tymon i delikatnie wziął książkę na dach. Ruszył ostrożnie, spokojnie i równo jak nigdy dotąd. Za nim leciała cała opowieść: papierowy smok trzepotał skrzydłami, mały rycerz machał chorągwią, a z ostatniej strony sypały się gwiazdki. Jesienne liście wirowały wkoło jak złoty pył. Tymon nie gnał na złamanie karku — jechał tak, żeby bajka nie spadła. Przed biblioteką czekały już dzieci, traktor Bartek i rowerek Wiki. — Będę czytać na głos! — zawołał. — Dla wszystkich!
Wieczorem przy bibliotece zapaliły się latarnie. Dzieci usiadły w kółku na kocach, a Tymon położył otwartą książkę na masce i czytał na głos: o smoku, o zakręcie i o drodze, która prowadzi dalej, niż widać. Kiedy skończył, wszyscy klaskali, a stary traktor Bartek powiedział: — Wiesz, Tymon, ty naprawdę zwolniłeś. — Nie zwolniłem — odparł Tymon. — Ja tylko zrozumiałem, że książka wcale nie stoi w miejscu. Ona jedzie razem ze mną, tylko jeszcze dalej. Od tego wieczoru w Kółkowie czytano na głos codziennie: rano przy śniadaniu, w południe w bibliotece i wieczorem pod latarnią. A Tymon nigdy już nie powiedział, że książki stoją w miejscu — bo przecież sam jeździł w nich najdalej ze wszystkich.
Spodobała Ci się ta bajka? Przeczytaj więcej na blogu BajaAI o tym, jak bajki wpływają na rozwój dziecka 📖
Stwórz własną bajkę ⚡Podobała Ci się ta bajka?
Obserwuj nas na Instagramie i Facebooku