Czy dwujęzyczność opóźnia rozwój mowy u dziecka? Badania naukowców z UW obalają mit
Pierwsze słowa dziecka to dla rodziców jeden z najważniejszych drogowskazów rozwoju. Nic dziwnego, że gdy maluch mieszkający za granicą zaczyna mówić odrobinę później niż rówieśnicy z przedszkola, a w domu słychać dwa języki, w rodzinie pojawia się pytanie: czy to dwujęzyczność opóźnia rozwój mowy? Babcia przez telefon uspokaja, koleżanka z polskiej grupy ostrzega, a pani doktor w kraju osiedlenia wzrusza ramionami. Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego właśnie opublikowali wyniki badania, które wprost obala ten mit. Sprawdź, co naprawdę mówią dane — i jak codziennie wspierać polski u dwujęzycznego dziecka.
Skąd wzięło się przekonanie, że dwa języki szkodzą dziecku?
Środowisk dwujęzycznych na emigracji przybywa w zawrotnym tempie. Według danych GUS na koniec 2024 roku poza granicami Polski przebywało około 1,5 miliona obywateli naszego kraju, a szacunki całej Polonii sięgają ponad 22 milionów osób żyjących w 138 krajach świata. W samej Anglii i Walii polski pozostaje drugim najczęściej używanym językiem po angielskim — spis powszechny z 2021 roku wykazał 612 tysięcy osób, dla których jest to język główny. W tak wielu polskich domach dwujęzyczność to codzienność, a nie wyjątek.
Mimo to mit o „mętliku w głowie" ma się dobrze. Problem w tym, że ocena rozwoju mowy dziecka dwujęzycznego przez pryzmat tylko jednego języka — zwykle języka kraju osiedlenia, którego logopeda nie musi w ogóle znać po polsku — pokazuje zaledwie połowę obrazu. Gdy dziecko mówi mniej po angielsku czy norwesku niż jednojęzyczni rówieśnicy, dwujęzyczność bardzo szybko staje się pierwszym podejrzanym. I właśnie ten błąd w rozumowaniu postanowili rozprawić badacze z Warszawy.
Badanie MultiLADA z UW: kamienie milowe mowy osiągane w tym samym czasie
Zespół MultiLADA działający na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, pod kierunkiem dr Karoliny Muszyńskiej, przeprowadził jedno z największych dotąd badań porównujących rozwój mowy dzieci dwujęzycznych i jednojęzycznych. Rodzice notowali postępy maluchów w stworzonej przez naukowców bezpłatnej aplikacji StarWords, którą pobrało prawie 6 tysięcy użytkowników z całego świata. Do analizy wybrano 302 dzieci dwujęzycznych w wieku od 0 do 24 miesięcy, wychowywanych poza Polską z językiem polskim w domu i takimi językami większościowymi jak angielski, norweski czy niemiecki. Każde z nich porównano z możliwie najbardziej podobnym dzieckiem jednojęzycznym wychowywanym w Polsce.
Wyniki są jednoznaczne: pierwsze słowo pojawiało się u obu grup średnio około 15. miesiąca życia, 10 słów w słowniku około 17. miesiąca, a pierwsze proste wypowiedzi wielowyrazowe około 19. miesiąca. Próg 50 słów dzieci osiągały między 19. a 20. miesiącem. Jak podkreśla dr Muszyńska, jeśli uwzględni się oba języki dziecka łącznie, dwujęzyczne maluchy zaczynają mówić w tym samym czasie co jednojęzyczne — nie ma różnic w wieku osiągania najwcześniejszych kamieni milowych rozwoju mowy. To najważniejszy wniosek dla rodziców: dwujęzyczność sama w sobie nie opóźnia rozwoju mowy.
Mieszanie języków i dominacja jednego z nich to norma, nie alarm
Rodzice dzieci dwujęzycznych martwią się też, gdy maluch mówi „jogart" zamiast „jogurt" albo buduje zdania typu „Mamo, podaj mi moje rajstopas". Badania pokazują, że przełączanie i mieszanie języków to naturalny etap rozwoju, a nie objaw problemów. U osób dwujęzycznych oba języki są cały czas aktywne w umyśle i konkurują o uwagę — łatwiej poznawczo wstawić słowo z drugiego języka, niż szukać jego odpowiednika. Co więcej, dzieci doskonale zdają sobie sprawę, że posługują się dwoma systemami: rzadziej mieszają języki, gdy wiedzą, że rozmówca rozumie tylko jeden z nich.
Równie naturalna jest dominacja językowa, która zresztą zmienia się w czasie. U przedszkolaka mieszkającego za granicą często bywa tak, że w domu dominuje polski, a po rozpoczęciu szkoły głównym językiem staje się język otoczenia. Nie oznacza to, że polski „przegrywa" — po prostu zmieniają się proporcje ekspozycji. Jeśli jednak rodzic naprawdę niepokoi się o tempo rozwoju mowy, warto skonsultować się ze specjalistą, który oceni dziecko w obu językach naraz, a nie tylko w jednym. Diagnoza oparta na jednym języku to widzenie połowy historii.
Jak wspierać polski u dwujęzycznego dziecka? Bajki jako codzienny rytuał językowy
Skoro dwujęzyczność nie opóźnia mowy, co właściwie decyduje o tym, jak dobrze dziecko będzie mówić po polsku? Kluczem jest ilość i jakość codziennego kontaktu z językiem. Rozmowa o codziennych sprawach to za mało — dziecko potrzebuje bogatego języka: opowieści, rymów, słów, których nie usłyszy w zwykłej rozmowie o zakupach. Dlatego tak ważne jest głośne czytanie po polsku, a szczególnie wspólne bajki na dobranoc: to stały, przewidywalny moment, w którym polski jest jedynym językiem dnia. Jeśli zastanawiasz się, dlaczego warto czytać bajki po polsku za granicą, przeczytaj nasz wcześniejszy artykuł — znajdziesz w nim praktyczne powody, od słownictwa po budowanie więzi z kulturą.
Co jednak zrobić, gdy dziecko zamiast odpowiadać po polsku przełącza się na język przedszkola? Spokojnie — to też częste zjawisko, któremu poświęciliśmy osobny tekst o tym, dlaczego dziecko nie chce mówić po polsku i jak mu pomóc bez presji. Warto pamiętać, że dzieci najchętniej używają języka, który kojarzy im się z przyjemnością, emocjami i bliskością — a nie z przymusem. Dlatego w polonijnych domach świetnie sprawdzają się też cyfrowe narzędzia, które podsuwają świeże, atrakcyjne treści po polsku. BajaAI to interaktywne bajki na dobranoc tworzone przez AI: wybierasz przedział wiekowy dziecka (Maluchy 3–5 lat, Odkrywcy 6–9 lat lub Starszaki 10–13 lat), a aplikacja podpowiada trzy pomysły na bajkę albo przyjmuje własny pomysł rodzica. Każdy sezon ma 15 rozdziałów, a dziecko po każdym z nich wybiera, co wydarzy się dalej — dzięki temu polski staje się językiem zabawy, decyzji i emocji, a nie tylko obowiązku. Po rejestracji otrzymujesz 2 darmowe kredyty, więc możesz bez ryzyka sprawdzić, czy interaktywna bajka wciągnie Twojego malucha.
Dwujęzyczność to dar — a Twoja codzienność go pielęgnuje. Odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi więc wyraźnie: dwujęzyczność nie opóźnia rozwoju mowy u dzieci. Badania zespołu MultiLADA z UW pokazują, że maluchy wychowywane z polskim i drugim językiem osiągają najważniejsze kamienie milowe mowy dokładnie wtedy, kiedy ich jednojęzyczni rówieśnicy. Mieszanie języków to sprawność, a nie defekt, a chwilowa dominacja języka szkoły nie przekreśla polskiego — pod warunkiem że codziennie dostaje on swoją porcję uwagi. Najprostszy przepis? Czytaj dziecku po polsku, opowiadaj, śpiewaj i pozwól mu przeżywać przygody w języku, który łączy Was z rodziną w Polsce. Jeśli szukasz inspiracji, zajrzyj do naszych bajek na dobranoc — a potem spróbujcie stworzyć własną historię, w której to Twoje dziecko będzie bohaterem. Bo dwujęzyczność to nie obciążenie — to supermoc, którą pielęgnuje się codzienną dawką polskich opowieści.
Przeczytaj także 📖
Podobał Ci się artykuł?
Stwórz bajkę na BajaAI ⚡